Stworzona przez Tripwire, produkcja to tytuł z otwartym światem z elementami RPG. Wcielamy się w rekina, od jego dziecięcych lat, aż po czas, kiedy jest ogromnym siejącym postrach monstrum. Opowieść w Maneater jest w zasadzie kontekstowa, od mamy maniakalnego łowcę o imieniu Pete, który zabija naszą mamę, a my w odwecie odgryzamy mu rękę i tak zaczyna się nasza podróż ku zemście.

Raczej nikt nie będzie grał w tę produkcję dla fabuły. Postaci są nudne i sztampowe. Całość ratuje nieco otoczka programu przyrodniczego i głos lektora, który od czasu do czasu powie jakąś ciekawostkę. Szkoda, że nie pokuszono się tutaj o pełną polską lokalizację, bo ten tytuł aż się prosił o to, aby pana lektora zastąpić Krystyną Czubuwną.




Kredo Rekina


Będąc, nieuprzejmym porównam rozgrywkę do Assassin's Creed, mamy otwarty świat podzielony na rejony, a naszym zadaniem jest wyczyścić mapę ze wskaźników, zabić samca alfa danego obszaru i ruszyć dalej. Zadania też nie należą do ciekawych i opierają się na prostym-zjedz określoną ilość czegoś. Na początku dla mnie było to żmudne i strasznie nudne zadania.

Tym bardziej że gra zmusza nas do grindu. Bez odpowiedniego poziomu, nie przejdziemy dalej. Z czasem zdobywania potęgi i nauki gry, proces wbijania poziomów staje się dość szybki i nawet przyjemny. Wiemy jakie aktywności dają najwięcej punktów doświadczenia, a odpowiednie ewolucje na naszym rekinie sprawiają, że pokonujemy naszych przeciwników sprawniej.




Rekin doskonały


Wspomniałem o ewolucji. Nasz rekin może się rozwijać i zdobywać poziomy, maksymalnie 30. Z czasem odblokowuje on nowe umiejętności i po prostu ewoluuje. Pomimo że modyfikacji jest tylko kilka, to dają one całkiem sporą dowolność w naszym sposobie gry. Nasz rekin może posiadać elektryczne szczęki czy też kamienną skórę, a nawet dodatkowe odnóża, które pozwolą mu lepiej poruszać się po lądzie.




Nuda na dnie morza


Będąc, rekinem naszym naturalnym środowiskiem jest woda i to tam spędzamy większość czasu. Testowana przeze mnie wersja na Nintendo Switch niestety nie może pochwalić się piękną grafiką. Pomimo tego, że gra pod względem technicznym działa. Tylko raz zdarzyło mi się zauważyć doczytujące się tekstury. Raz też nastąpił błąd i wyrzucenie do menu konsoli.

Rozgrywka też jest dość płynna oferująca standardowe jak na tę platformę 30 klatek na sekundę. Tak warstwa wideo jest bardzo kiepska, rozmyte tekstury, uproszczone modele postaci wyjęte niczym z dwóch generacji wstecz, oraz bardzo mały zasięg rysowania obiektów. Oczywiście, kiedy gramy to nie przeszkadza nam to, a mały ekran konsoli sprytnie ukryje niedoskonałości. Jednak jeśli gramy na telewizorze i zaczniemy porównywać tytuł z konwersjami na mocniejsze platformy. Zobaczymy, jak bardzo Maneater jest ubogi graficznie.




Twórcy starali się jakoś urozmaicić dno oceanu, umieszczając różne "punkty widokowe" ale przez niski zasięg rysowania ich trudy nie są zauważalne. Mnie to osobiście nie przeszkadza, bo dobrze wiem, z jaką konsolą mam do czynienia i jestem w stanie zrozumieć kompromisy. Trzeba jednak o tym wspomnieć, że tytuł nikogo wizualnie nie powali na kolana, a będąc lekko złośliwym. Wiedzieliśmy już na tej konsoli dużo bardziej imponujące wizualnie porty.




Muzyka również jest dość oszczędna. O ile głosy postaci są w porządku, czy wszelkie odgłosy morskiej fauny, a zjadanie innych ma bardzo charakterystyczne i satysfakcjonujące chrupanie, to muzyki w tym tytule nie uświadczymy. Czasami podczas starć można usłyszeć utwory nastrajające do walki, ale nazwałbym je generycznymi. Przemierzać morską głębie będziemy głównie w ciszy, rozmyślając nad sensem swojego życia.




Podsumowanie


Maneater to tytuł niedopracowany, może miejscami nudny, ale również ciekawy. Nie mogę powiedzieć, że źle się bawiłem. Zjadanie ludzi i terroryzowanie wybrzeża było całkiem satysfakcjonującym doświadczeniem. Pomimo wielu niedociągnięć, jest to przyjemna gra, gdzie można się zrelaksować i odprężyć. Rozwijanie rekina daje satysfakcję, a i rozgrywka z czasem potrafi wciągnąć, kiedy już odpowiednio rozwiniemy naszą postać.

MOJE OCENA 6/10


Dziękujemy wydawcy Koch Media za otrzymanie gry do recenzji.