Of Bird And Cage to próba stworzenia interaktywnego musicalu, który będzie motorem napędowym dla rozgrywki, o czym prywatnie od dawna marzyłem. 



Opera rockowa, czyli Of Bird And Cage w fabularnym skrócie

Inspiracją dla pierwszego projektu studia Capricia Productions była historia o Pięknej i Bestii. Zdaniem twórców była to opowieść o syndromie sztokholmskim, dlatego w Of Bird And Cage wcielamy się w 25-letnią kelnerkę Gittę Bardot, która nie miała łatwego dzieciństwa, gdyż była świadkiem przemocy domowej.




Jej ucieczką od mrocznej rzeczywistości i własnych zaburzeń psychicznych ma być kariera piosenkarki, która miałaby się zacząć po spotkaniu z łowcą talentów w okolicznym barze karaoke. Jednak szybko zostaje uświadomiona, że te czasy minęły i nikt za darmo nie zrobi z niej gwiazdy. Na domiar złego Gitta jest uzależniona od narkotyków, przez co nie tylko popada w długi, ale i zostaje porwana przez tajemniczego Bresa Lupina.




Dlatego zadaniem gracza jest nie tylko uratować bohaterkę, ale i spróbować utrzymać ją przy zdrowych zmysłach oraz pomóc rozpocząć nowe, lepsze życie. Chociaż twórcy nie podzielili historii na epizody i teoretycznie mieli miejsce i czas, aby szczegółowo przedstawić swoją opowieść, to finalnie skondensowali ją do dwóch godzin, przez co ma ona problemy z utrzymaniem tempa i zaangażowaniem gracza.

Początkowo akcja rozwija się dość spokojnie, abyśmy mogli poznać Gittę i jej przeszłość. Jednak mam wrażenie, że po pierwszych dziesięciu minutach, twórcy starają się sztucznie wydłużyć rozgrywkę, ponieważ po sekwencji w dzieciństwie, gracz jest zmuszony szwendać się po wcześniej wspominanym barze i znaleźć sobie zajęcie do czasu przybycia ważnej dla fabuły postaci.

Natomiast kiedy gra już się rozkręci, to praktycznie non stop rzuca w nas kolejnymi wydarzeniami. Co prawda z czasem bohaterzy tłumaczą swoje postępowanie i motywacje, jednak częściej prowadzi to do większej ilości pytań niż odpowiedzi i pogłębia uczucie zagubienia.




Jest to jednak uzasadnione, ponieważ część informacji została ukryta w tekstach integralnych piosenek, które zostały przetłumaczone na język polski. Mimo tego, że napisy końcowe zobaczymy po trzech godzinach gry, to podjęte przez nas decyzję wpływają na finał historii, która może skończyć się na 4 różne sposoby — choć tylko jedno zakończenie jest względnie pozytywne. Dodatkowo w każdym z trzech aktów twórcy przygotowali kilka znajdziek, z których część zawiera informacje pomagające zrozumieć fabułę.

A chciałbym zauważyć, że po pierwszym ukończeniu gry, możemy powtórzyć konkretne etapy, lecz w moim odczuciu działa to na niekorzyść Of Bird And Cage, ponieważ już przy drugim podejściu okazuje się, że sporo scen ma odgórnie ustalone rozwiązanie. Szkoda, bo podejmowanie decyzji miało być najmocniejszą stroną rozgrywki. 

Of Bird And Cage to przede wszystkim gra wideo

Tym, co ma wyróżnić Of Bird And Cage na tle konkurencji, jest chęć połączenia przygodówki w stylu Life is Strange z grą muzyczną. W praktyce wygląda to tak, że obserwujemy świat z perspektywy pierwszej osoby i rozwiązujemy zagadki.

Jednak z racji tego, że gameplay jest podporządkowany muzyce, to rzadko kiedy mamy czas na rozmyślanie i spokojną eksplorację, a mam wrażenie, że Of Bird and Cage sprawdziłby się jako symulator chodzenia lub klasyczny point and click.

Niestety przez presję czasu te dość proste łamigłówki stają się uciążliwe. Ponadto sytuacji nie pomaga fakt, że część poziomów zostało skąpanych w zupełnych ciemnościach, więc ucieknięcie przed zagrożeniem czy znalezienie potrzebnych przedmiotów jest za pierwszym razem trudne. Tym bardziej że twórcy nie dają graczowi żadnych podpowiedzi, gdzie je znaleźć.




Oprócz tego w Of Bird And Cage będziemy mogli kilkukrotnie postrzelać z pistoletu czy pokierować autem. Niestety, niemal każda mechanika w tej grze została wykonana bardzo topornie.

Dobrym przykładem będzie możliwość zagrania w rzutki. Chociaż trafienie 5 razy w sam środek tarczy nie wydaje się specjalnie skomplikowane, wymaga naprawdę dobrego wzroku, ponieważ celownik jest tak mały, że zlewa się z tłem, a ustawienia nie oferują możliwości powiększenia lub dopasowania koloru ikonki.




Nawet Quick Time Eventy, do których twórcy mają chyba jakąś słabość, gdyż wszystkie dynamiczniejsze sekwencje opierają się o tę mechanikę, zostały kiepsko wykonane. Podobnie jak zagadki, początkowo są dość proste, jednak im dalej w las, tym coraz szybciej musimy naciskać klawisze, by na samym końcu otrzymać kombinację, polegającej na jednoczesnym przytrzymaniu przycisku np. E i szybkim wciskaniu spacji, na co mamy zaledwie 2-3 sekundy.

Chciałbym jeszcze wspomnieć o walkach wręcz, ponieważ twórcy chyba sami doszli do tego, iż nie są najlepsze, dlatego postanowili pomóc graczowi przyłączając do pojedynku NPC-a, który wykona za nas brudną robotę. Aczkolwiek nie możemy całkowicie odpuścić sprawy i odejść na bok, ponieważ wtedy gra uzna, że oddaliśmy walkę walkowerem.  

Oczywiście doceniam chęć stworzenia różnorodnego gameplayu, ale uważam, że lepiej by było, gdyby twórcy maksymalnie skupili się na dwóch – trzech aspektach rozgrywki (głównie eksploracji i zagadkach), zamiast serwować kilka zrobionych po łepkach mechanik. 

Piękna i Bestia, czyli oprawa audiowizualna w Of Bird And Cage

Mimo tego, że Of Bird And Cage wyróżnia się niecodziennym pomysłem na rozgrywkę, raczej nie zapisze się w historii branży za sprawą oprawy graficznej. 

Fakt, gra została stworzona na Unreal Engine 4 i o ile lokacje takie jak klub karaoke czy knajpa, w której pracuje Gitta, na szerokim planie prezentują się przyzwoicie, tak wszelkie obiekty czy modele postaci straszą swoją prostotą i stylizowana oprawa tego nie usprawiedliwia.




Jednak od początku gra, która pierwotnie nazywała się The Birdcage, była reklamowana jako album muzyczny i muszę przyznać, że to słychać, ponieważ utwory idealnie odzwierciedlają to, co widzimy na ekranie.

Kompozycje są autorstwa Arnolda Nesisa, zostały one nagrane przez doświadczonych muzyków takich jak Ruud Jolie (Within Temptation), Snowy Shaw (ex-King Diamond, ex-Therion), Ron "Bumblefoot" Thal (ex-Guns N’ Roses) czy Tina Guo, którą mogliście usłyszeć m.in. w Cyberpunku 2077.




Chociaż prywatnie byłem bardzo ciekawy tego, jak wypadną Snowy Shaw i Ron "Bumblefoot" Thai, swą obecność najmocniej zaznaczyli Kobra Paige i Davidavi Dolev, którzy zaśpiewali w kilku utworach, a tym samym użyczyli swoich głosów pierwszoplanowym postaciom. 





Przeważającym gatunkiem w Of Bird And Cage jest symfoniczny metal, lecz cały soundtrack jest bardzo różnorodny. Podczas gry często też usłyszycie death metal, gotyckiego i progresywnego rocka, które zależnie od sytuacji przyśpieszą akcje serca lub swą podniosłością wywołają gęsią skórkę. Nie jest to jednak nic odkrywczego i fani cieżkiej muzyki bez trudu zauważą nawiązania do takich zespołów jak Metallica, Nightwish czy Dream Theater, nawet w samej grze.





Z kolei dla miłośników innej muzyki nie zabraknie agresywnych orkiestracji przywodzących na myśl filmy Marvela czy spokojnego indie rocka podkreślającego inspirację Life is Strange.

Najważniejsze jest jednak to, że chociaż piosenki są napisane z myślą o konkretnych scenach i trudno się ich słucha bez wracania pamięcią do gry, to wiele z nich łatwo wpada w ucho i zachęca do tego, by zaopatrzyć się w cyfrowy egzemplarz dostępny na Steamie lub uruchomić na blisko 2 godziny platformę Spotify. 

Podsumowanie

Of Bird And Cage to produkcja, którą polecam nie tylko fanom metalowej muzyki, ale i osobom skupiającym się na warstwie fabularnej. Debiutancki tytuł studia Capricia Productions ma potencjał nie tylko na to, by go ukończyć więcej niż raz, ale także na stworzenie alternatywnej niszy łączącej muzyczne albumy koncepcyjne z grą wideo.

Jednak w przyszłych produkcjach deweloperzy powinni skupić się nieco bardziej na rozgrywce i poprowadzić ją w jednym, zdecydowanym kierunku, ponieważ w obecnym kształcie do ponownego ukończenia Of Bird And Cage zachęci głównie wyrozumiałych graczy. 

Moja ocena — 6/10