Mając w rękach książkę z uniwersum WoW’a, myślimy sobie, że będzie ona posiadała szybkie tempo oraz potyczki między postaciami będą na początku dziennym. Co, jeśli powiem wam, że tym razem może być zupełnie inaczej? Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości wydawnictwa Insignis.

Za fabułę książki odpowiada Michael A. Stackpoll, a ona sama osadzona historii znanej nam z dodatku Mist of Pandaria. Jak zapewne pamiętacie albo i nie, na przełomie Cataclysmu oraz wcześniej wspomnianego dodatku Horda zmieniała swoje przywództwo. Zamiast Thralla, stanowisko wodza objął Garrosh Hellscream (pol. Piekłorycz). Był on przywódcą, którego dziś określilibyśmy jako zdobywcę. Dla którego podbój świata jest najważniejszym osiągnięciem, takim opus magnum “prawdziwego przywódcy Hordy”. Ów pragnienie podboju nie spodobało się zwolennikom rządów Thralla w tym plemieniu trolli z klanu mrocznej włóczni w tym jego przywódcy tytułowemu Vol’jinowi - Łowcy Cieni. Mimo iż jego klan cieszył się estymą wśród całej Hordy, to nie udało się go uchronić przed zdradą podczas misji, na którą wysłał go Garrosh.




W wyniku czego doszło do nieudanego zamachu na jego życie, powodując u niego ciężkie rany i nawet może doszedłby do skutku, gdyby nie ratunek ze strony pandarenskiego piwowara Chena Stormsouta. Po przebudzeniu Vol’jin znajduje się w klasztorze mieszczącym się w paśmie górskim, gdzie tak naprawdę przyjdzie mu podjąć jedną z najważniejszych decyzji, od których zależy los jego ludu. I tutaj zakończę kwestię związaną stricte z fabułą, żebyście sami mogli jej doświadczyć podczas czytania książki. Natomiast skupię się w dalszej części tekstu na pozostałych elementach powieści, starając się ukazać jej mocne i słabe strony.


Porywająca historia

Zadaniem książek jak można się domyślić, jest zaciekawienie czytelnika w takim stopniu, aby ten nie żałował wydanych pieniędzy, dostarczając mu tym samym możliwie najlepszej rozrywki. Tutaj szczerze mówiąc, Michaelowi A Stackpoolowi się to udało. Mimo iż książka do małych nie należy, wszak jest to ponad 400 stron, to czyta się ją na tyle przyjemnie, że można ją pochłonąć w jeden dzień. Co już samo w sobie może świadczyć o tym, iż pod kątem prowadzenia historii jest naprawdę dobrze. Nie miałem poczucia znużenia lub senności podczas raptem dwóch sesji, choć też jestem trochę innym typem czytelnika. Fabuła uniwersum WarCrafta jest mi bardzo bliska, gdyż na grach związanych z tą serią się wychowałem oraz po dziś dzień niemal codziennie przemierzam świat Azeroth. Tak z drugiej strony wydawać by się mogło, że dla osoby, która nie jest ze światem zaznajomiona, może być to na pierwszy rzut oka trudna pozycja. Nic bardziej mylnego, dałem do przeczytania bratu Vol’jina, aby poznać właśnie opinie z tej drugiej strony i tutaj jestem mile zaskoczony. Ponieważ swego rodzaju eksperyment pokazał mi, że można czerpać przyjemność z tej książki, nie będąc w żaden sposób zaznajomionym z jakże obszernym uniwersum wojennego rzemiosła.




Opisy przedstawionego świata

Tutaj ponownie nie mam się do czego przyczepić, czasem bywa w książkach tak, że pewne elementy im dalej w las, tym bardziej tracą na znaczeniu lub są pomijane. W tej jednak powieści takiego zjawiska nie doświadczymy, ponieważ idealnie ona oddaje świat, który znamy z growego pierwowzoru. Oczywiście w grze doświadczamy przedstawionego uniwersum w zupełnie inny sposób, jednakże tutaj autor zdecydowanie wiedział, co w danej chwili chce nam opisać, tak aby nasza wyobraźnia to wykreowała. Gdzie mamy to poczucie, jakbyśmy tam byli i przeżywali tę historię jako główny bohater. Jak wiadomo, uniwersum WarCrafta wojnami żyje, tak i tutaj elementy walki oraz całości przygód Vol’jina są przedstawione w bardzo ciekawy i interesujący sposób. Za sprawą bardzo dobrego kunsztu pisarskiego, który jak dla mnie jest porównywalny z Pratchettem czy Tolkienem, w tym konkretnym aspekcie. Co niestety w książkach w tym uniwersum nie jest standardem.


Nie ma róży bez kolców, czyli o wadach słów kilka

Główną wadą książki jest brak słowniczka, który pozwoliłby zestawić nazwy polskie z angielskimi. Ponieważ w książce są zlokalizowane na język polski nazwy postaci oraz krain, to dla niektórych może być problemem powiązanie ich z ich odpowiednikami w grze. Przez co jej odbiór może być momentami trudny. Mnie osobiście nie sprawiło to problemów, ale warto o tym po prostu wspomnieć, abyście kupując książkę, wiedzieli, że takowe problemy mogą się pojawić. Dodatkowo z takich już drobniejszych minusów, to widać tutaj czasami problemy z szeroko pojętą korektą.


Podsumowując, czy warto kupić książkę?

Mając z tyłu głowy powieść Christie Golden “Jaina Proudmoore: Wichry Wojny”, którą możecie przeczytać tutaj oraz “Vol’jin: Cienie Hordy” autorstwa Michaela A. Stackpool’a to mam wrażenie, że przy tej drugiej bawiłem się zdecydowanie lepiej. Jest to zdecydowanie tytuł warty uwagi, dla które osób Horde mają w sercu, ponieważ ukazuje on historię związaną z ich ulubioną frakcją. Oczywiście jest to pozycja godna polecenia dla osób, które po prostu lubią wejść w świat fantasy, ponieważ jest to bardzo dobrze napisana powieść i widać, że autor podszedł fachowo do tematu napisania tejże. Natomiast jeśli są tutaj fani lore związanego z dodatkiem Mist of Pandaria, to jest to pozycja wręcz obowiązkowa.


Moja ocena 9/10