Za odświeżenie przeszło ponad 20-letniej gry od Blizzard North odpowiada Vicarious Visions. Chyba każdy się tutaj zgodzi, że wybór tego dewelopera, był wręcz idealny, zwłaszcza po nieudanym remake’u WarCraft III: Reforged. Który to, niedługo po premierze został okrzyknięty Refunded. Studio Vicarious Vision na przestrzeni lat pokazało, że w remasterach oraz remake'u czują się jak ryba w wodzie, za sprawą między innymi takich tytułów jak Crash Bandicoot N’sane Trilogy czy Tony Hawk’s Pro Skater 1+2. Prace nad odnowioną wersja Diablo 2 zostały ogłoszone podczas tegorocznego Blizzcona, wywołując przy tym zarówno poczucie tak zwanego hype’u, jak i obawy o jego jakość.


O fabule słów kilka

Pod tym kątem ku uciesze wielu fanów serii studio Vicarious Visions nie podjęli się żadnych zmian. Ponownie przemierzamy 5 aktów znanych z oryginału podążając na wschód, zawsze na wschód. Dla tych jednak, którzy nie znają wątku fabularnego, postaram się co nieco przybliżyć. Po ukończeniu pierwszej odsłony gry jeden z bohaterów, staje się naczyniem dla pokonanego wówczas Pana Grozy- Diablo, wbijając sobie jego kamień dusz w czoło. Jak się jednak okazuje, jego wola nie jest na tyle silna, aby dalej walczyć z mocą Diablo, tracąc w ten sposób resztki swego człowieczeństwa.


 


Po wyborze jednego z 7 bohaterów: Amazonka, Zabójczyni, Czarodziejka, Necromanta, Barbarzyńca, Druid, Paladyn rozpoczynamy swoją przygodę w pierwszym akcie, który to jest obozowiskiem łotrzyc, gdzie jak się okazuje był wcześniej tajemniczy wędrowiec. Po jego odejściu zaczęły dziać się straszne rzeczy, pojawiły się pomniejsze demony, a nieumarli powstali z grobu. Przez całą grę podążamy śladami wędrowca, aby go powstrzymać przed uwolnieniem swoich braci Mefista oraz Baala.




Co jak się domyślacie, nam się nie udaje i pozostaje nam jedynie ich zgładzić. W podstawowej wersji gry, ostatecznym bossem okazuje się Diablo, znajdujący się w 4 akcie, natomiast Baal Pan Zniszczenia pojawia się w dodatku o tej samej nazwie w piątym akcie. Idealnym dopełnieniem do poznawanej przez nas fabuły są przerywniki filmowe pomiędzy aktami, opowiadające fabułę z perspektywy Mariusa, który to towarzyszy tajemniczemu podróżnikowi, za którego śladami podążamy.


Mechanika oraz jej usprawnienia względem oryginału

W momencie, gdy zapowiedziano Diablo 2 Resurrected, gracze mimo ogromnego hype'u oraz radości w związku ze spełnieniem oczekiwań, mieli również obawy dotyczące mechanik rządzących gra. Byli oni wszak przyzwyczajeni już do swego rodzaju toporności oraz powolności rozgrywki znanej sprzed lat. Vicarious Visions zdecydowało się poczynić pewne środki bezpieczeństwa, w przeciwieństwie do studia odpowiedzialnego za WC3R, postawili oni po prostu na prostą komunikację ze społecznością. Za sprawą licznych zapytań w postaci ankiet badali to czego gracze oczekują od remastera.




Co przyczyniło się do bardzo dobrego odbioru gry. Pod kątem mechanik Diablo 2 Resurrected działa na zmodyfikowanym silniku oryginału. Modyfikacje te mają za zadanie jedynie usprawnić AI potworów, tak aby te reagowały na bohatera proporcjach 16:9. To był tak naprawdę największy problem w tworzeniu tego remastera. Jak zapewne wiecie, oryginał tworzony był pod proporcje ekranu 4:3 i tak też działały skrypty sztucznej inteligencji, które uruchamiały się tylko wtedy, gdy przeciwnik pojawiał się na ekranie. Stąd też często w modyfikacjach wpływających jedynie na zwiększenie rozdzielczości, moby te stały nieruchomo. Jak możecie zobaczyć na przykładowym filmie z takiej modyfikacji.




Deweloperzy z Vicarious Visions doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że część bugów jest tak mocno zakorzeniona w świadomości graczy, iż ich naprawa/usunięcie wpłynęłoby negatywnie na odbiór remastera. Tak jak np. dodawanie dziur do eterycznego pancerza zwiększając jego właściwości magiczne w postaci statystyki “obrony” czy też blokowanie Mefista za rzeką krwi. Gdzie ten nie może nam nic zrobić, dopóki utrzymuje się odpowiedni dystans.




Kolejnym elementem, za który należą się ogromne brawa dla twórców remastera pod kątem mechaniki rozgrywki. Jest utrzymanie klatkarzu silnika gry. Nie od dziś wiadomo, że gry na przełomie lat 90 i 2000 bazowały swoją mechanikę na ilości generowanych klatek. Oryginalne Diablo 2 było zablokowane na 25 FPS animacji postaci i na tej podstawie były liczone statystyki takie jak szybkość ataku czy rzucania czarów (IAS/FCR). Jak sobie możecie wyobrazić, rozgrywka w 25 ramkach nie byłaby uznawana w dzisiejszych czasach za płynną. Twórcy tutaj postanowili zwiększyć płynność animacji naszej postaci przy zastosowaniu interpolacji. Gra wyświetlana jest w 60 FPS, lecz działanie naszej postaci dalej jest liczone w 25, jak to jest w oryginale. Co jak sami twórcy zaznaczyli w wywiadach, nie należało do łatwego zadania.




Niestety, są pewne zmiany które mogą się nie spodobać części graczy. Mianowicie usunięcie protokołu TCP/IP, który to może poniekąd wpłynąć na żywotność tytułu. O ile podczas BlizzConline twórcy mówili, że nie zamierzają blokować możliwości modowania oraz powstawania prywatnych serwerów pokroju popularnego Project Diablo 2. Tak twórcy tychże, podchodzą do przeportowania ich na nową wersję gry bardzo niechętnie w obawie, że pewnego dnia przyjdzie stosowne pismo o zaniechanie prac. Protokół ten w oryginalnej wersji jest zarówno furtką do tworzenia bramek dla prywatnych serwerów, jak również piracenia gry, jak pokazała właściwie build wersji alfa D2R. Tym samym gracze, którzy ściągali grę na potęgę dali Blizzardowi powód, aby całkowicie usunąć z gry TCP/IP.


Obsługa TCP/IP nie będzie dostępna ani w nadchodzącej becie, ani w finalnej wersji gry. Po dokładnym zastanowieniu, nie będziemy już wspierać tej opcji, ponieważ zidentyfikowaliśmy potencjalne zagrożenia bezpieczeństwa i jesteśmy zobowiązani do ochrony doświadczenia graczy.


Czy twórcom remastera udało się zachować mroczny klimat oryginału? Czyli o oprawie audiowizualnej słów kilka.

Już podczas samej prezentacji na BlizzConline, element grafiki zdawał się być bliski oryginałowi. Można by rzec, że ukazywał on to jak zapamiętaliśmy Diablo 2 w naszych wyidealizowanych wspomnieniach związanych z nostalgia. No ale sięgnijmy pamięcią do tamtego wydarzenia.




Owy materiał pokazuje, że można w dzisiejszych czasach zrobić grafikę, która spodoba się najbardziej wybrednym graczom, jak również zdoła zachować ducha oryginału. Wszystko zostało pieczołowicie odwzorowane na tyle ile było to możliwe. Oczywiście pojawiły się w sieci narzekania, że Amazonka wygląda źle czy też modele postaci same w sobie po prostu nie trafiły w wyseksualizowane gusta pewnego typu graczy. Lecz to jest tak naprawdę, kwestia czasów w jakich żyjemy. Moją obstawiam dość nie popularną opinią jest to, że modele postaci są wykonane bardzo dobrze i tak naprawdę nie mam się do czego przyczepić.




Na ogromny szacunek zasługują graficy odpowiedzialni za odwzorowanie świata, ponieważ wszystko co pamiętamy z oryginalnej wersji gry, jest na swoim miejscu. A różnica między Diablo 2 Vanila oraz Resurrected jest jedynie w detalach, a tych tutaj nie brakuje. Vicarious Vision dołożyło wszelkich starań dbając o najdrobniejsze szczegóły, takie jak leżące mikstury many i życia u Akary czy też podmuchy płomieni u Charsi podczas pracy. Takich smaczków w grze znajdziecie wiele.




Ponownie w grze znaczącym elementem jest gra światła i tutaj efekt ten robi piorunujące wrażenie. Wystrzelony przez nas ognisty czy też lodowy pocisk rozświetla pomieszczenia odbijając się od podłoża. Oczywiście statystyka dotycząca “promienia światła” również jest tutaj bardzo dobrze zaimplementowana, dzięki czemu, jeśli jej nie mamy lub co gorsza, mamy ją na poziomie poniżej 0. To poczucie niebezpieczeństwa wzrasta proporcjonalnie. Mając założony jeden z takich właśnie artefaktów, w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że w kanałach nie wiele widzę. Mając tym samym poczucie zaszczucia. Co skłaniało mnie do jeszcze większej ostrożności.




Wielu polskich graczy obawiało się o polską lokalizację, czy takowa będzie taka jak w wersji oryginalnej. Tutaj w większości przypadków jest ona taka sama. W większości, ponieważ są postacie które mają zmieniony głos oraz dialogi. Uspokajając was w tym momencie, usłyszycie ponownie głos śp. pana Andrzeja Gawrońskiego. Co spotkało się z ogromnym zadowoleniem wśród społeczności.

Jest jednak łyżka dziegciu w beczce miodu. Mianowicie niektóre głosy ikoniczne jak Izuala czy Mefista brzmią zupełnie inaczej niż w wersji sprzed dwóch dekad. Podobnie zresztą jak Baal, część ich tekstu została zmieniona, co u mnie powodowało trochę poczucie “meh”. Jest to jednak moja subiektywna ocena i każdy z Was musi takową wydać. Oczywiście to też działa w drugą stronę, ponieważ nowy głos Charsi podoba mi się bardziej, niż ten w wykonaniu pani Doroty Choteckiej, który brzmiał wówczas trochę infantylnie.




Natomiast jeśli chodzi o optymalizację to tutaj nie miałem żadnych problemów, jeśli chodzi o ew. spadki FPS. Natomiast co było do przewidzenia, sama premiera sprawiła graczom trochę nerwów. Jak można było się spodziewać, serwery Battlenet w dniu premiery po prostu padały raz po raz i o ile nie byłby to jakiś ogromny problem, bo przecież jest to dość normalna sytuacja w tak zwanym “launch day/day1”. Tak przypadki z character lock (zablokowana postać grze) czy też cofanie progresu już jest problematyczne.




Twórcy oczywiście dokładali wszelkich starań, aby owy problem naprawić. Lecz jednak nie udało się to na tyle szybko, żeby rozwścieczeni gracze nie rozpoczęli review bombingu, dając tym samym niskie oceny grze w serwisie Metacritic. Gdzie na chwilę obecną pisania tej recenzji ocena graczy waha się w okolicy 4,8-4,9/10 przy 800 ocenach. Oczywiście sytuacja się powoli poprawia, lecz jak to mówią “ mleko się już rozlało “.


Słowem podsumowania

Diablo 2 Resurrected jest najlepszym co mogło spotkać przeszło 20 letni oryginał. O ile wersje konsolowe do których tutaj się za bardzo nie odniosłem, bo takowej nie nagrywałem, mają więcej różnic względem wersji PC. Natomiast warto zaznaczyć, że ów remaster nie jest dla każdego. Przez archaiczny system rozgrywki, który był już taki te 20 lat temu, młodzi gracze mogą bardzo szybko odbić się od tego tytułu. Zatem pytanie dla kogo jest to gra? Otóż dla graczy pamiętających czasy młodości i chcących choć na moment do nich wrócić, zabijając raz po raz to kolejne demony i inne plugastwa. To przede wszystkim udało się odwzorować deweloperom z Vicarious Vision, remaster idealny.

Moja ocena 9,5/10